Relacja: Hilton Barcelona – Executive Room – 55 EUR / noc

Po poradniku dotyczącym programu Our Best Rate Guarantee przyszła pora na opisanie wrażeń z hotelu, na którym wyjaśniałem zawiłości tego programu – Hilton Barcelona.

Dla przypomnienia, udało się zbić jego cenę do niecałych 55 EUR za noc. W Barcelonie byłem jedynie jedną noc, a program Hiltona daje w takim wypadku dobrą „zniżkę” (noo, nie tak dobrą jak BRG IHG 😉 )

Do Barcelony dotarłem dość wcześnie, około godziny 9:00. Hotel położony jest w spokojnej dzielnicy Les Corts, kawał drogi od lotniska BCN. Mi dojazd zajął  godzinę, ponieważ jechałem z lotniska autobusem 46 i przesiadłem się na metro L3. Jeżeli komuś bardzo się spieszy to kolejka R2 + metro L3 sprawdzi się lepiej. Po dotarciu do stacji Maria Cristina od hotelu dzieli nas jakieś 400 m. Okolica bardzo spokojna, z dużą ilością sklepów – jednak z wyższej półki (fanki LV nie będą narzekać, salon jest praktycznie pod hotelem) 😉

Hotel z zewnątrz prezentuje się bardzo fajnie, chociaż tradycyjnie. Szary „blok” z dużą ilością szkła wygląda klasycznie, w sam raz na deklarowane 4 gwiazdki.

Do hotelu dotarliśmy około godziny 10:00 i chętnie skorzystaliśmy z wczesnego zameldowania – nie było z tym żadnych problemów. Dodatkowo Pani w recepcji powiedziała nam, że z racji statusu Gold w programie HHonors przysługuje nam darmowe śniadanie i w ramach bonusu upgrade do pokoju Executive z dostępem do saloniku. Oczywiście skorzystaliśmy. 😉 Swoją drogą polecam zainteresować się programem Hilton HHonors – jedną z zalet statusu Gold jest darmowe śniadanie, ale reszta przywilejów nie robi już większego wrażenia. Obecnie da się go zdobyć bardzo szybko, dostępne są fast tracki do statusu Gold – wystarczą 4 pobyty w hotelach tej sieci!

Pokoje typu Executive dostępne są od 4. piętra, a nam trafił się akurat na 5. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to strasznie długie oczekiwanie na windy, ich działanie było mocno chaotyczne – może to już jest narzekanie, ale w żadnym innym hotelu mi się to nie przytrafiło 😉

Korytarze nie odbiegają od standardu Hiltonów, chociaż bardzo podobał mi się układ hotelu. Salonik umiejscowiony po środku czwartego piętra, był widoczny bezpośrednio z wyższych pięter, które nie były zabudowane po środku (ot, taka dziura w podłodze).

Po wejściu do pokoju – klasyka w wydaniu Hiltona. Dookoła otacza nas ciepły beżowy kolor wykładziny i ścian. Pokój nie jest jest duży, wg. informacji z Booking.com ma jedynie 27 m2. Na krótki pobyt w zupełności wystarcza.

Wyposażenie standardowe jak na tą klasę hotelu. Jedyne czego nie lubię, a jest to już chyba tendencja – brak czajnika w zamian za ekspres do kawy (na kapsułki). Problematyczne jest zrobienie herbaty, jeżeli ma ktoś w zwyczaju rozpoczęcie dnia od jej filiżanki.  Dodatkowo, gratis dwie butelki wody niegazowanej.

Z „większego” wyposażenia wszystko sprawiało wrażenie dosyć świeżego i niewymęczonego. Łóżko było bardzo wygodne, jednak zbyt krótkie dla osób wyższych niż 190 cm. Podobnie jak we warszawskim Hiltonie, oparcie łóżka wykończone jest miękką ekoskórą, dzięki czemu można się wygodnie oprzeć i pooglądać wieczorem TV. Szczerze mówiąc nie włączyłem go ani razu – był to starszy Samsung 37″. Do dyspozycji był również mały szklany stolik i większe biurko do pracy. A przy łóżku budzik z funkcją podłączenia i ładowania urządzeń Apple, niestety starszych bez złącza Lightning.

Łazienka sprawiała bardzo przyjemne wrażenie. Wyposażenie standardowe: toaleta, bidet, prysznic, umywalka i podświetlane lustro. Dla niektórych minusem jest brak wanny, mi to absolutnie nie przeszkadzało. Wszystko było naprawdę czyste. Przy umywalce znajduje się jeden komplet kosmetyków Peter Thomas Roth, włacznie z „czepkiem” na głowę.

Z racji upgrade do pokoju Executive przysługiwał dostep do saloniku, który znajdował się piętro niżej. Salonik składa się w zasadzie z dwóch części – jedna przypomina sale śniadaniową, druga typowe miejsce do pracy/odpoczynku. W częsci tej znajduje się kilka boksów oddzielonych zasłonkami, kilka komputerów iMac do pracy, a także lodówka z napojami bezalkoholowymi i piwkiem. Na środku pomieszczenia znajduje się stolik przypominający kształtem łódkę, gdzie po godzinie 18 obsługa uzupełnia go o alkohole – dwa rodzaje wina, szampan, gin i szwedzka wódka.

Nie samym alkoholem człowiek żyje – Czas coś przekąsić! A tu pech 🙂 Poza godzinami śniadania i kolacji ciężko się tam najeść. Jedyne co było dostępne to kilka owoców, suche ciastka, pestki dyni, słonecznika i orzechy włoskie. Bez rewelacji. Kolacja rozpoczyna się o godz. 18 i wtedy dodatkowo donoszone są małe kanapki w kilku wariantach oraz parę potraw na ciepło – m.in. quiche. Skromnie, ale w hotelu byliśmy akurat w niedzielę, a z tego co mi wiadomo niektóre hotele w ciągu weekendów inaczej zaopatrują saloniki.

Śniadanie serwowane jest na parterze. Jedyną rzeczą której mi brakowało był łosoś, ale w zamian za to były kawałki puszkowego tuńczyka. Na plus zasługują świeżo wyciskane soki z pomarańczy i z marchwi.

W przypadku późniejszego wymeldowania, nie powinno być problemów, choć z niego nie skorzystałem. Po wymeldowaniu okazało się, że miałem około 200 Euro blokady na karcie – standardowa procedura, blokada po tygodniu zniknęła.

Podsumowując – jest to porządny Hilton bez szczególnych fajerwerków. Za pełną cenę raczej bym się nie skusił. Większe zastrzeżenia mam jedynie do saloniku, ale skoro otrzymaliśmy go za darmo, to już przestaję narzekać 🙂 Polecam szczególnie osobom, które nie są zainteresowane hotelem w ścisłym centrum miasta, ale mimo wszystko chcą szybko tam dojechać.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s