Relacja: noworoczny weekend we Warszawie i Gdańsku za 186 zł /os. z dojazdem i przelotem.

Tym razem za cel postawiliśmy sobie zorganizować ciekawy wyjazd, którego koszt nie przekroczy ceny balu w Nos Sylwestrową. Koszt przyzwoitego Sylwestra w naszym mieście to wydatek około 500zł od pary, dlatego też była to nasza górna granica całkowitych kosztów noclegu i dojazdu.

Pomysł na wyjazd zrodził się nieco przypadkiem, w wyborze celu pomogła nam kolejna z wyprzedaży sieci Accor i darmowy nocleg w hotelu InterContinental Warszawa, który był następstwem zaakceptowanego wniosku Gwarancji Najlepszej Ceny (BRG). Po darmowej nocy we Warszawie przenieśliśmy się do Gdańska, do hotelu Novotel Gdańsk Marina.

Transport

W przypadku dalszych wypadów zawsze zaczynam od zarezerwowania transportu, a później gdy znam już dokładną datę wyjazdu/przyjazdu zabieram się za wyszukiwanie noclegu. Tym razem było odwrotnie. Gdy mieliśmy już zarezerwowane noclegi przyszła pora na szukanie taniego transportu. Jak wspomniałem w poprzednim wpisie, Polskiego Busa traktuję jako ostateczność, dlatego tym razem podróżowaliśmy w trochę bardziej urozmaicony sposób 🙂

Ponad dwustukilometrowy odcinek do Warszawy pokonaliśmy pociągiem Przewozów Regionalnych, dzięki  promocji „Superbilet”, w której to bilety można zakupić już za 1 zł. Może nie do końca w naszym przypadku oba za złotówkę, ale było blisko – jeden kosztował właśnie 1 zł, a drugi 9 zł. Z informacji wyczytanych w internecie i tak była to najniższa cena z możliwych, ponieważ podobnie jak w przypadku Polskiego Busa jest jedynie jeden bilet (podobno?) za złotówkę na dane połączenie. Po trzech godzinkach byliśmy we Warszawie, 200 metrów od naszego celu – hotelu InterContinental.

Nasz pobyt w Warszawie zbiegł się z szumnym startem Pendolino, dlatego braliśmy go pod uwagę przy transporcie do Gdańska. Jednak awaria systemu PKP IC zniechęciła nas do zakupu biletów, poza tym najtańsze można było kupić za 49 zł. Zbyt drogo jak na budżetowy wyjazd 🙂 Dlatego też korzystając z kodów rabatowych serwisu bravofly.de udało się zakupić dwa bilety lotnicze na trasie Modlin – Gdańsk za… 1,5 EUR/os. Sposób ten wymagał niestety płatności kartą Maestro, ponieważ w przypadku płatności Visa/Mastercard system doliczał wysoką opłatę transakcyjną. Jest to jeden z nielicznych przypadków, kiedy warto rezerwować bilety tanich linii lotniczych poprzez pośredników, a nie bezpośrednio w ich własnych systemach rezerwacyjnych. Pozostało jeszcze dostać się na lotnisko w Modlinie – skorzystaliśmy z biletu lotniskowego Kolei Mazowieckich za 17zł od osoby. Można było zaoszczędzić parę groszy, ale tym razem poszliśmy na łatwiznę. Dojazd na lotnisko tańszy od samego lotu? Cóż, tak powinno być zawsze 🙂

Ostatni odcinek, czyli trasa Gdańsk – Poznań, był najmniej ciekawy. Z powodu braku rozsądnych alternatyw wróciliśmy do domu Polskim Busem. Niechętnie wsiadałem do autobusu mając świadomość, że bilety nie były najtańsze z możliwych 🙂 Zakupiłem je kilka tygodni po opublikowaniu zimowej puli biletów, kosztowały one nas po 18 zł od osoby.

Zakwaterowanie

Sam fakt odwiedzenia Warszawy spowodowany był jedynie darmową nocą w InterContinentalu. Nie mieliśmy tam zbyt dużo czasu, ponieważ czekało nas wczesne wymeldowanie z powodu wylotu o godz. 7:50. Dodając do tego odległość Modlina i średnie dostosowanie KW do popularnych lotów krajowych – oznaczało to pobudkę przed 5:00 😉

Wracając do samego hotelu – jego kompletny opis zamieszczę w osobnym wpisie. Na tą chwilę powiem jedynie, że w pełni zasługuje na swoje 5* i bardzo wysoką opinię na Booking.com (9,1/10). Zarezerwowaliśmy wtedy najtańszy pokój typu Standard, a w praktyce oznacza to przede wszystkim, że jest położony na niższych piętrach. Wszystkie usługi, takie jak basen (rewelacyjny na 43 piętrze!) i siłownia są dostępne bez dodatkowych opłat.

Po wczesnym wymeldowaniu udaliśmy się do Modlina, skąd wylecieliśmy do Gdańska. Po 37 minutowym locie Gdańsk przywitał nas deszczową i wietrzną pogodą. Dojazd do hotelu z lotniska zajmuje więcej niż podróż z Warszawy do Gdańska, ale cóż. Według GPS hotel znajduje się na terenie Sopotu, chociaż w nazwie tego nie widać 😉 Spodziewaliśmy się, że hotelowi będzie daleko do opuszczonego przed kilkoma godzinami InterContinentala… i tak też było, ale absolutnie nie traktujemy tego za wadę.

Pierwsze co rzuca się w oczy to jego bryła przypominająca stary blok mieszkalny. Lobby jest spore, zajmuje praktycznie połowę powierzchni parteru. Idąc do recepcji lekko wydeptaną i zmatowioną podłogą mijamy hotelowy bar i należące do niego bardzo wygodne fotele 🙂 W recepcji niespodzianka – pani zaskoczona stawką za nocleg stwierdziła, że rezerwacja jest na pewno bez śniadania (a to nieprawda, rezerwowałem w promocji –40% plus śniadania gratis). Za nic w świecie nie dała się przekonać, zaproponowałem nawet pokazanie rezerwacji na iPadzie, ale pani była nieugięta… Chyba zbytnio wczytywała się w cennik wiszący za jej plecami, informujący o cenie noclegu bez śniadania wynoszącej ponad 200zł 🙂 A tu niespodzianka, pani manager z którą załatwiłem sprawę, przyznała że rezerwacja kosztująca 138 zł  za pokój jest oczywiście ze śniadaniem dla 2 os.

Bez problemu udało się zameldować wcześniej, po godzinie 11. Dostaliśmy karty do pokoju i udaliśmy się wysłużoną i głośno działającą windą na nasze 6-ste piętro. Okazało się, że pokój usytuowany jest od strony wschodniej z częściowym widokiem na morze.

Pokój był dość mały, ale czysty. Niestety widać po nim już zużycie wyposażenia. Dotyczy to przede wszystkim mebli i łóżka, które było bardzo miękkie. Przeglądając ofertę na Booking.com w oczu rzucają się stare kineskopowe telewizory na zdjęciach obiektu. Na szczęście już ich w hotelu nie ma, zastąpiły je nowe LCD. Wielki plus za możliwość uchylenia okna, cenię sobie to bardziej niż klimatyzacje, której w hotelu nie było. W zamian był jedynie mały kaloryfer. Miło, że pomyślano o lodówce, czajniku i zestawie herbat (z dobrej serii Lipton). Jednak wrażenie jakie na nas pozostawił pokój jest dobre, z czystym sumieniem oceniłbym go na 8/10.

Łazienka wygląda trochę staro ze względu na jednolitą białą glazurę od podłogi do sufitu. Była jednak czysta, w tej kwestii nie mam nic do zarzucenia. Serdecznie pozdrawiamy panią Michalinę, która była odpowiedzialna za czystość w naszym pokoju 🙂 (wiemy to z tradycyjnej novotelowej karteczki z tą informacją, która leżała przy łóżku). Co ciekawe, w łazience nie było prysznica, tylko wanna z zasłonką – kwestia gustu, ale ja wolę się szybko umyć pod prysznicem.

Śniadanie (wywalczone 😉 ) zrobiło na mnie dobre wrażenie, jedzenia było pod dostatkiem. Zdecydowanie więcej produktów niż w opisywanym ostatnio Ibis Styles Wrocław. Poza tradycyjnym, śniadaniowym zestawem był również spory wybór słodyczy: placków, babek i rogalików. Nad paterami z jedzeniem wisiała karteczka mówiąca, że możliwość „wyniesienia” jedzenia poza salę śniadaniową za opłatą 25zł. Ciekawa sprawa, straszak na „gości all-inclusive” w sezonie letnim 🙂

Jeszcze dwa słowa na temat lokalizacji hotelu. Tak jak wspomniałem hotel jest mocno oddalony od lotniska i centrum Gdańska. Za to znajduje się blisko samej plaży, na którą można się dostać specjalnym wyjściem z hotelu na poziomie -1. W odległości 600 metrów od hotelu znajduje się pętla tramwajowa, z której to dojedziemy do wielu miejsc w Gdańsku.

Podsumowanie kosztów

  • całkowity koszt noclegów: 276 zł + 0 zł
  • całkowity koszt transportu: 10 zł (IR) + 34 (KM)+ 36 zł (PB) + 3 EUR (Ryanair)
  • całkowity koszt: 368 zł
  • całkowity koszt na osobę: 184 zł
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s